Witam wszystkich Gości w wtorek 14 lipca 2020 r.


Strona główna

Nowości

O mnie

SMSy

Galeria zdjęć

Moje prace

Do posłuchania

Do poczytania

Media

Kalendarz

Banner

Księga gości

Podziękowania

Strona Anetki

Strona Maciusia

Strona Rodziców

 

O MNIE CZ. 7, CZYLI O I ROCZNICY MOICH URODZIN

14 sierpnia minął 365 dzień mojego ciekawego życia.

Od godz. 10.15 wraz z moimi bliskimi świętowałam moje pojawienie się na świecie.

Był bardzo duży tort i mnóstwo innych słodkości, których ze względu na moją niemowlęcą dietę i większe zainteresowanie prezentami nie dane mi było skosztować.

Od samego rana Rodzice krzątali się i prawie nie zauważyli, że się obudziłam. Na szczęście w łóżeczku mam zamontowany alarm w postaci misia, którym powiadamiam ich, że nadszedł czas, żeby wyciągnęli mnie z łóżeczka.

Kiedy oni biegali z kuchni do pokoju i z powrotem, ja spokojnie zajadałam chlebek z wędlinką.

Mama przypomniała sobie o mnie, bo trzeba było mnie przyszykować do uroczystości. Przecież to ja miałam być najważniejszą osobą tego dnia. Mama włożyła mi odświętną suknię, zapięła spineczkę i byłam gotowa na przyjmowanie gości, a przede wszystkim prezentów! :)

No i zaczęli przychodzić goście. Zaszczycili mnie swą obecnością (podaję w kolejności przychodzenia): babcia Lucynka i dziadek Janusz, prababcia Gienia i pradziadek Tadek, babcia Grażynka i dziadek Michał, rodzice chrzestni ciocia Marta i wujek Paweł, a na końcu ciocia Ania.

Jak się witali, to dawali jakieś torby, ale Mama od razu je zabierała :( Tylko prezent od cioci Ani był nie do końca zapakowany i udało mi się go zabrać. Była to gąsienica z melodyjkami, w których występowały zwierzątka.

Na stole pojawił się tort wraz ze świeczką z liczbą jeden. Rodzice wcześniej próbowali mi tłumaczyć, jak należy zdmuchnąć świeczkę, ale ja wolałam ją zgasić swą rączką, więc zaniechali nauki dla mojego bezpieczeństwa.

Kiedy więc wybiła godzina mego narodzenia, ja i Mama (w dużej mierze!) zdmuchnęłyśmy świeczkę, mając na głowie jakieś dziwaczne czapeczki. Wszyscy bili brawo i cieszyli się, zaśpiewali mi też 100 lat. Ciekawe, czy 100 świeczek zmieści się na torcie?

Ja się bawiłam z gąsienicą, a dorośli jedli jak to dorośli. Jednak moja Mama pamiętała o mnie i dała mi trochę sałatki owocowej.

Najlepsze dopiero nadeszło. Prezenty to jest to, co lubią roczne dzieci. Mama była hostessą i pokazywała mi, co dostałam. Najpierw były ubranka z kolekcji "Jesień 2006", na które tylko rzuciłam okiem, potem nowa pościel, która też przeszła bez echa. Bardzo ucieszyła mnie lala i samochód z Kubusiem Puchatkiem. Lala będzie moją przyjaciółką, której będę opowiadać swoje sekrety. Auto się przyda, żeby być szybszą od Mamy.

Te zabawki zajęły mnie tak bardzo, że nie zauważyłam, kiedy moi gości zaczęli rozchodzić się do domów. Były jeszcze pamiątkowe zdjęcia i moje pokazowe "pa-pa".

Muszę przyznać, że fajnie jest być dzieckiem. Rodzice tak często mnie przytulają, rozpieszczają, dają do jedzenia najlepsze kąski, no i dostaje się tyle prezentów :)

14 sierpnia 2006 r.

© 2005-2020 -- T. Pukiewicz
Utworzono: 7.09.2005    Zaktualizowano: 23.08.2006