Witam wszystkich Gości w wtorek 14 lipca 2020 r.


Strona główna

Nowości

O mnie

SMSy

Galeria zdjęć

Moje prace

Do posłuchania

Do poczytania

Media

Kalendarz

Banner

Księga gości

Podziękowania

Strona Anetki

Strona Maciusia

Strona Rodziców

 

O MNIE CZ. 4

Jak ten czas szybko leci! Znów kolejne dwa miesiące mam za sobą! Tak wiele rzeczy się zmieniło w moim krótkim życiu. Zaczynam na wszystko patrzeć z innej perspektywy, a mianowicie - siedzącej!

Postanowiłam, że zacznę już sama siedzieć, a co mi tam! Nie zrobiłam tego 1 kwietnia, żeby Rodzice nie myśleli, że to psikus na Prima Aprilis, ale poczekałam do 2 kwietnia. Tak więc od tego dnia siedzę sama, co jest bardzo ważną chwilą w mojej historii - może kiedyś będzie z tej okazji jakieś święto? :)

Kolejnym wielkim wydarzeniem tego czasu był mój chrzest. Odbył się on w Wielką Noc. Muszę przyznać, że trochę się bałam, jak to będzie, ale jak widzicie, przeżyłam! W wyniku chrztu stałam się chrześcijanką, tak jak moi Rodzice. Teraz muszę chodzić (jeździć) do kościoła co niedzielę.

Moimi chrzestnymi byli ciocia Marta i wujek Paweł. Muszę powiedzieć, że jak na razie bardzo mi się spodobali. Mam nadzieję, że będą mnie zabierali nad morze albo na sanki, albo... jeszcze się skonsultuję z Rodzicami :)

Oczywiście Rodzice urządzili chrzciny w Lany Poniedziałek. Było dużo gości i prezentów. Dostałam ubranka, Biblię z rysunkami i dużą książkę z baśniami, obrazek na ścianę i żelazko :)

Rodzice postawili na moją samodzielność. Wyprowadzili się ode mnie z pokoju, więc będę mogła wyprawiać zabawy - na razie z moimi zabawkami, a potem poszerzymy grono znajomych!

W połowie kwietnia ząb zdecydował się wreszcie pokazać na horyzoncie moich dziąsełek. W domu była wielka radość.

Mam również mniej chlubne zasługi w moim życiu, gdyż w Mamy imieniny płakałam (Mama nazywa to "wrzaskiem") przez pół miasta. Aby jej osłodzić ten dzień, postawiłam pierwszy kroczek do przodu, bo do tej pory raczkowałam jak normalny rak, czyli do tyłu! Myślę, że Mama szybko zapomni o moim wokalnym wyczynie :)

Kilka dni później spróbowałam sama usiąść z brzuszka. Na początku było trochę niezdarnie, ale nie takie rzeczy się robiło! Oczywiście udało mi się też przy tej sposobności "zaliczyć glebę" jak mówi młodzież, ale początki zawsze są trudne!

Zmieniłam też tryb życia z koczowniczego na wędrowny. Przemierzam mieszkanie wzdłuż i wszerz. Zastanawiam się tylko, dlaczego nie mogę wejść do łazienki i kuchni. Chyba jest tam coś ciekawego, skoro Rodzice od razu zabierają mnie, gdy tylko uda mi się tam poraczkować. Muszę wykorzystać ich nieuwagę albo czymś zająć, może dam im grzechotkę?

Miejscem, w którym jest tyle ciekawych rzeczy do dotknięcia i wypróbowania działania, jest półka ze sprzętem należącym do Taty. Tyle tam guziczków i dziurek, że aż nie można się powstrzymać. Tata broni swych rzeczy jak lew!

Mama za to nie pozwala mi zaprzyjaźnić się z kwiatkami i ich ziemią. A przecież staram się być gościnna i uprzejma, i ze wszystkimi ładnie się przywitać. Trudne jest życie raczkującego bobasa :(

Moim osiągnięciem jest przybijanie "piątki". Stałam się wręcz specjalistką od tej czynności. Bardzo lubię też szeleścić i stukać.

Ostatnio zajęłam się produkcją chusteczek papierowych. Z jednej potrafię zrobić około 10 sztuk. Może opatentuję ten wynalazek?

Zaczęłyśmy z Mamą poznawać moje koleżanki. Na pierwszy ogień poszła Zuza i jej mama Aga. Zuza miała fajne zabawki, wcale mi ich nie zabierała, bawiłyśmy się piłką, ćwiczyłyśmy śpiewanie i takie tam babskie sprawy. W ramach tej wizyty dostałam też jabłuszko, ale odstąpiłam je Mamie. Potem spotkałam się z Dorotką i jej mamą Anią. Dorotka jest starsza ode mnie i umie już szybko chodzić. Trochę jej zazdroszczę. Po wspólnej zabawie pojechałyśmy na spacer. Fajnie jest mieć koleżanki :)

14 maja 2006 r.

© 2005-2020 -- T. Pukiewicz
Utworzono: 7.09.2005    Zaktualizowano: 14.05.2006