Witam wszystkich Gości w wtorek 14 lipca 2020 r.


Strona główna

Nowości

O mnie

SMSy

Galeria zdjęć

Moje prace

Do posłuchania

Do poczytania

Media

Kalendarz

Banner

Księga gości

Podziękowania

Strona Anetki

Strona Maciusia

Strona Rodziców

 

O MNIE CZ. 13

Chcecie znać prognozę na dziś w moim wykonaniu? Oto ona:
- Pada? Nie...
- Wieje? Nie..
- Burzy nie ma!
Tak dokładnie zaczynam swój dzień, kiedy wystarczy jedno spojrzenie przez okno i wiadomo, czy możliwa będzie mała przechadzka na zewnątrz.

Bardzo lubię chodzić na dwór, a szczególnie do piaskownicy robić babki. Umiem nawet piosenkę, którą sobie podśpiewuję przy okazji mojego pobytu w tym magicznym miejscu. Kiedy przychodzę do domu, to Mama pozwala mi myć w misce wszystkie akcesoria z piaskownicy. Niestety lato w tym roku nie dopisało i nie mogę codziennie tworzyć piaskowych budowli, ale dywan też może się okazać wspaniałym placem zabaw, tyle tylko, że na "sucho".

W ostatnim czasie przeżyłam chwile grozy. Kiedy tak beztrosko bawiłam się w piasku, poczułam czyjąś obecność za moimi plecami. Odwróciwszy się, zobaczyłam te duże oczy, wielkie uszy i poczułam, że nie mogę się ruszyć. To był pies! Bezprawnie wszedł na plac zabaw i mnie okropnie przestraszył. Jeszcze do dzisiaj nie mogę się z tego otrząsnąć.

Jak już jestem przy zwierzątkach, to nie sposób nie wspomnieć o tych, których widok napawa mnie radością, a są to żaba i żyrafa. Kiedy idę spać, one stoją naprzeciw mnie i się na mnie patrzą. Żaba to moje ulubione zwierzę i trochę ich w domu mam.

Przyszedł już czas na radykalne zmiany w moim życiu, a mianowicie w domu rozpoczęła się akcja pod wzniosłym tytułem "majteczki". Chodzi o to, żeby były cały czas suche. Na początku nie wiedziałam, o co Rodzicom chodzi, ale kilka praktycznych (mokrych w skutkach) sytuacji rozjaśniło mi umysł. Mogę więc śmiało powiedzieć, że korzystanie z nocniczka zaliczyłam na piątkę.

Mam dużo czasu na rozwijanie swoich ukrytych jeszcze talentów. Lubię śpiewać, najlepiej w moim języku, ale Mama uczy mnie swoich piosenek i często sobie razem podśpiewujemy. Najbardziej lubię piosenki w stylu: "Jadą, jadą misie" albo o żabce, która mamy nie słuchała. Razem z Mamą tworzymy wspaniały duet, gdy mówimy wierszyk "W pokoiku, na stoliku". Kto nas słyszy, jest zachwycony moją bystrością :)

Mojej Siostrzyczce Anetce też staram się umilać czas swoim śpiewem, ale nie zawsze jest tym zadowolona. Chętnie bym się już z Nią bawiła, trochę potańczyła, ale Ona wciąż taka mała i krucha - jak mówią Rodzice. Na razie pozostaje mi pokazywanie Anetce całej mojej kolekcji zabawek.

Jedną z ciekawszych atrakcji tych wakacji są panowie, którzy naprawiają nam balkon. Pojawiają się rano i pracują, a ja im się przyglądam zza szyby i patrzę, czy dobrze kładą płytki lub malują ścianę. Czasem pokazuję im owieczki, tak dla odmiany...

To był widok z okna balkonowego, a teraz z okna w moim pokoju. Tam można zobaczyć i usłyszeć wielkie traktory, bo jest tam budowa. Bardzo lubię je obserwować szczególnie z Tatą, który zawsze dokładnie mi objaśnia, co i jak.

W ogóle z Tatą to jest ciekawie. Tata zabrał mnie późnym wieczorem, bo o godzinie 22.30 na pokazy latającej i kolorowej wody. Ale było fajnie! Wróciliśmy prawie przed północą i od razu poszłam spać. Mama i Anetka nie były, a ja byłam, a co!

Również z Tatą odwiedziłam takiego lekarza od ząbków. Pojeździłam sobie na fotelu w górę i w dół, rozlałam trochę wody i dostałam naklejkę. A wszystko to, bo musiałam otworzyć buzię i pokazać swoje uzębienie. Fajni ci lekarze...

Chociaż dawno temu był już Dzień Matki, to stwierdziłam, że chciałabym być taka jak Ona. Dlatego zaczęłam się do niej upodabniać. Wzięłam lalkę i dałam jej jeść z mojej piersi, a potem wzięłam do "odbijania". Gdy Mama prała, trochę jej pomogłam wyciskać ubrania. Musiałam też przymierzyć buty Mamy, żeby zobaczyć, ile mi jeszcze musi noga urosnąć.

Kiedy już szykuję się do spania, Rodzice włączają mi piosenkę o Dorotce, która "tańcowała dokolusia", a na końcu śpi w swojej kołysce. Słuchając tego po raz pierwszy, wzruszyłam się nieco przesadnie, ale teraz bardzo się do tańcującej Dorotki przywiązałam i jedną z lal nazwałam jej imieniem.

Mogłabym pisać i pisać, np. o tym, że już sama jem zupki i drugie dania, że codziennie uczę się nowych słów, że widziałam na żywo pociągi i nawet siedziałam przez chwilę w wagonie, że lubię się bawić ciastoliną, a nawet, że słoneczko budzi mnie ranko świecąc w oczka. A powiem tylko tyle, że już niedługo skończę 2 latka!!!

30 lipca 2007 r.

© 2005-2020 -- T. Pukiewicz
Utworzono: 7.09.2005    Zaktualizowano: 30.07.2007